Akcja ratunkowa
Jeszcze wczoraj w nocy otrzymaliśmy wiadomość od Adama i Grześka, że samochód Adama przewrócił się na bok na
jednej z wydm. Auto zostało podniesiona po kilku godzinach i przez telefon satelitarny chłopaki wysłali nam swoje współrzędne GPS. Szybko
z rana zbieramy się by do nich dołączyć i zabieramy filtry i olej, które jadą w naszych skrzynkach serwisowych.
Jedna z największych atrakcji Ksar Ghilane, czyli gorące źródła
Wody termalne wybijają w oazie i uchodzą na pustynie
Piękny widok o wschodzie słońca
Nasz obóz w cieniu tamaryszkowców
Tarzan Franek
Na ratunek do Adama i Grześka rusza moje auto i Miłosza, Marcin zostaje na miejscu z rodziną i dziewczynami. Wypakowujemy
wszystkie zbędne i ciężkie rzeczy, aby być jak najbardziej lekkim na trasie po pustyni.
Nasz obóz na skraju oazy
Ciepłą wodą ze strumienia delektują się wielbłądy
Oazę zostawiamy za sobą
Przed ruszeniem na piaski jeszcze obowiązkowo tankowanie, bo prawie całe paliwo wyczerpaliśmy przez ostatnie dni
Stacja benzynowa, to przelewana ropa z baniaków po 20l i to jedyna jednostka rozliczeniowa, cena oscyluje w okolicach 2zł/l
Wielbłądzia rodzina na obrzeżach Ksar Ghilane
Bez przystanków zaczynamy przedzierać się przez piaski
Niedaleko oazy wycieczka karawaną dla turystów
Musimy przepuścić wielbłądy przecinające naszą trasę
Douz i okolice
Obieramy kierunek możliwie jak najbardziej w linii prostej do punktu gdzie czekają Adam z Grzegorzem
Wczesnym popołudniem docieramy do pozostałych, okazuje się, że straty nie są duże, wybita górna szybka w dachu, pokrzywiony
bagażnik, kilka wgnieceń karoserii. Wymieniamy filtr powietrza, dolewamy oleju, reszta jest już przeczyszczona od rana przez chłopaków.
Auto odpala bez problemu i można wracać do bazy. Na wieczór docieramy do oazy i na szczęście wszystko dobrze się kończy.
W czasie kiedy my przemierzamy pustynne bezdroża reszta grupy ma czas wolny i spędza go wśród malowniczych krajobrazów Ksar Ghilane.
Niedaleko od namiotów znajduje się serce osady
Wprost nad jeziorkami, z których biją ciepłe źródła jest kilka knajpek i straganów z pamiątkami
Panorama na jeziorka
Ksar Ghilan to również była baza Legii Cudzoziemskiej oraz miejsce gdzie pustynia piaszczysta styka się ze żwirową
Zimne napoje skutecznie chłodzą przed żarem lejącym się z nieba
Całe przedpołudnie przy źródłach, które w sezonie miejsce jest tłumnie odwiedzane przez turystów
W basenach można się kąpać, a woda ma podobno jakieś właściwości lecznicze
Jest czysto, a głębokość nie przekracza 2m
Po chwili wszyscy wskakują i na wyłączność mają całe źródełko
Po zabawach czas na posiłek
Podano do stołu
Kasza kuskus z warzywami i kurczakiem
Prosto i smacznie, a my na pustyni bez obiadu tego dnia
Jesteśmy jedynymi klientami dzisiaj w tej małej restauracyjce
Ceny nieco wygórowane, ale nie ma się czemu dziwić w tak odległym miejscu
Na terenie osady mieści się również mały hotelik
Pomieszczenia wprowadzają nas w egzotyczny klimat
Można tutaj przenocować w tradycyjnym beduińskim namiocie
Beduini to koczownicze lub półkoczownicze plemiona krajów arabskich
Pierwotne klany Beduinów mieszkają w namiotach i odbywają dalekie wędrówki ze swoimi stadami w poszukiwaniu pastwisk
Kilka minut przed zachodem słońca wracamy cało i zdrowo do oazy, zmęczeni i głodni swoje pierwsze kroki
kierujemy do basenów z ciepłą wodą. Nasza nagroda za trudy i przeciwności losu dzisiejszego dnia.
Tak jak wysiedliśmy z aut, rzucamy ciuchy na brzegu i wskakujemy do źródełka
Grzegorz odkopuje kilka puszek Żywca i częstuje nas piwem
Na terenie oazy niestety nie da się kupić żadnego alkoholu
Taki relaks był nam potrzebny
Ciepła woda paruje, bo temperatura po zmroku powoli zaczyna spadać
Nikomu nie chce się wyjść z gorącego basenu
