Piaski, piaski, piaski
Dzisiejszy dzień bez konkretnego planu, żadnych turystycznych atrakcji, oaz czy kanionów, po prostu napieramy na
południe przez wydmy.
Mirek wcześnie na nogach zatrzymuje w kadrze promienie wschodzącego słońca
Przepiękna panorama piaskowców i naszego obozu
Mimo tego, że świeci słońce, to jest chłodno i wszyscy siedzimy w kurtkach lub polarach
Powoli zaczynamy się pakować
Niebo dość mocno zachmurzone
Spośród ptaków można tu spotkać m.in.: słowiki, kruki i dropie
Żal nam jest opuszczać tak piękne miejsce
Zboczami piaskowców ruszamy w drogę
Kierujemy się na południe i musimy przejechać między dwoma wzniesieniami
Pod każdą górą natrafimy na równe podłoże dopiero po kilkudziesięciu metrach piętrzą się wydmy
Miejsce naszego noclegu powoli zostaje w tyle
Czas w piach się powciskać
Wydmy otaczają nas jak fale oceanu
Przed wjazdem na grząskie piaski znowu upuszczamy ciśnienie w oponach
Grzegorz sprawdza luzy układu kierowniczego
Miłosz rusza przodem i wytycza szlak
Jesteśmy jak mróweczki w piasku i z daleka trudno nas zauważyć
Przed nami do przejechania wielki pas kilkunastometrowych wydm
Trzeba przez cały czas być czujnym za kierownicą
Miłosz jest po raz pierwszy autem w subsaharyjskim terenie, ale wyznaczanie trasy po wydmach idzie mu wyśmienicie
Pojawiamy się i znikamy na szczytach wydm i w dołkach
Nie obyło się bez wpadek, tutaj moje auto zawiesiło się przy zjeżdżaniu z wydmy
Postanawiamy wyszarpać samochód do tyłu
Jedno lekkie szarpnięcie i znowu jestem wolny
Stosunkowo najłatwiej podróżuje się w tych warunkach Grześkowi ma duże i szerokie koła oraz niski środek ciężkości
Piaskowce coraz dalej na horyzoncie
Nissan również zalicza unieruchomienie czterech kół i potrzebna jest pomoc łopat
Na koniec mocno pchamy jednak nic to nie daje i trzeba podczepić linę
Powoli do tyłu wyciągamy samochód z dołka
Tańczący z piaskami
W niektórych miejscach trzeba było zwyczajnie zawrócić, bo piasek był zbyt miękki
Miłosz się nie poddawał i do końca walczył dzielnie z wydmami
Niestety ciężkie auta wspinały dość żwawo na góry piasku, jednak po przekroczeniu szczytu samochód zawieszał się na podwoziu
I kolejna mała akcja ratunkowa
Konkurs skoków
Mała wydma skutecznie wybija samochody w powietrze
Kolejny raz ten sam scenariusz, czyli zawieszenie auta przy przekraczaniu szczytu wydmy
Marcin z rodziną ma przewagę liczebną do pchania, ale ze skutecznością i siłą jest już dużo gorzej
Znowu pomaga lina i ktoś kto jest najbliżej podjeżdża na ratunek
Adam ma najcięższe auto, sam namiot dachowy to dodatkowy ciężar około 50kg na dużej wysokości
Tylko trach trach trach strzela w zębach piach
Każda przerwa to idealna okazja dla dzieciaków, które szybko rozbiegają się po wydmach
Jabłuszko, które zimą nadaje się do zjeżdżania po śniegu tutaj również znajduje zastosowanie na zboczach
Z górki na pazurki
Na jednej z wydm Adam zatrzymuje auto w obawie przed jego wywrotką na bok
Dociążamy jedną stronę
Auto nie chce drgnąć, więc trzeba kopać
Miłosz czeka na dole, a my mamy ćwiczenia walki z wydmami w parach
Po kilkunastu minutach z pomocą całej grupy wyprowadzamy auto Adama na prostą
Kilka ujęć naszych zmagań z wydmami
Mirek udaje się na zwiad pieszy w poszukiwaniu dogodnego miejsca na zjedzenie obiadu
W małej kotlince między wydmami pora na szybki posiłek
Konkurs na obiad wygrywają gorące kubki
Mirek idealnie komponuje się z otaczającym krajobrazem do pełni szczęścia brakuje mu tylko wielbłąda
Siedzenie za kierownicą w tych wymagających warunkach powoli daje się we znaki
Współczesna wersja Beduina ze swoim mechanicznym dromaderem
Znajdujemy się na terenach Wielkiego Ergu Wschodniego, czyli piaszczystej, północnej części Sahary. Jego obszar położony jest w dużej
mierze na terenach Algierii i południu Tunezji, a także po części w Libii i rozciąga się na przestrzeni 600km na 200km.
Jest już późne popołudnie i zdajemy sobie sprawę, że prawie cały dzień zajął nam przejazd około 5km w linii prostej od piaskowców
Po szybkim posiłku pora ruszać dalej
Jurek znowu wciela się w rolę filmowca kaskadera
Prowadzimy auta do zmroku, a następnie znajdujemy płaski kawałek obszaru otoczony wydmami, gdzie rozbijamy obóz
Dookoła jest dużo suchych traw i krzewów, którymi rozpalamy ognisko
Nieproszony gość na kolacji, czyli skoczek pustynny, ssaków z rzędu gryzoni podobny do myszy z długimi tylnymi łapkami
Tłuste, puszczające olejki krzewy świetnie się palą, a my do późna przesiadujemy przy ognisku
