Okolice Chott el-Jerid
Dzisiaj dzień wolny, bo czekamy do wieczora na dwa pozostałe auta, z którymi ruszymy dalej na południe. Nocleg planujemy
znowu na kempingu w Douz, a po śniadaniu postanawiamy pokręcić się po okolicy i poszukać wydm.
Pole namiotowe położone jest na przedmieściach Douz
O tej porze roku nie ma tutaj wielu turystów i poza ekipą motocyklową jesteśmy tu jako jedyni samochodami
Całość położona jest malowniczo wśród palm i ogrodzona płotem z liści tych drzew
No to gotujemy
Pod namiotem zostawiamy lodówkę i większość bagażu, chcemy odciążyć auto przed wyjazdem, bo i tak na wieczór tu wrócimy
Ruszamy przez miasto Douz na zachód. Ta mała osada jest obecnie znanym ośrodkiem turystycznym i nosi również nazwę "Brama Sahary", bo
w dawnych czasach było to ważne miejsce postoju na transsaharyjskim szlaku karawanowym.
W centrum tłok i gwar
Obecnie osadę zamieszkuje niecałe 30 tys. mieszkańców
Miasteczko jest turystycznym centrum wypadów w głąb pustyni
Na poboczu można spotkać kilka landroverowych perełek
Będąc w mieście warto odwiedzić bardzo znane Muzeum Sahary, w którym można zobaczyć duże zbiory strojów regionalnych i makiety beduińskiego namiotu.
Na szczególną uwagę zasługuje również dział objaśniający znaczenie tatuaży miejscowych kobiet.
Oaza zajmuje bardzo dużą powierzchnię i jest jedną z największy w Tunezji
Rośnie tu blisko 500 tys. drzew, a każdego roku zbiera się ogromną ilość bardzo cenionego gatunku daktyli
Mieszkańcom czas płynie wolno i nigdzie się nie spieszą
Corocznie na ulicach odbywa się Międzynarodowy Festiwal Sahary, składa się on z muzyki ludowej, tańców i wyścigów wielbłądów
Docieramy na obrzeża miasta, które łączą się już z pustynnym krajobrazem
Żyją tutaj przedstawiciele plemienia Marazig, które kultywuje tradycje i zajmuje się głównie wypasem owiec i kóz
Do innych zajęć tej grupy etnicznej zalicza się również hodowle wielbłądów i chartów saharyjskich
To tutaj turyści mogą odbyć wycieczkę w głąb Sahary, do wyboru mamy bryczki lub przejażdżkę na wielbłądzie
Jeden z powożących zaprzęgiem stara się dotrzymać tępa naszym samochodom
Nie korzystamy z miejscowych atrakcji
Pod pierwszą samotną wydmą przy granicy z miastem zatrzymujemy się na krótki postój
Na piaskowym wzgórzu mieszczą się ruiny dawnego meczetu
Szybko orientujemy się, że jest to cmentarzysko wielbłądów
Na całym obszarze dookoła wzgórza można znaleźć wiele szczątków tych zwierząt
Martwe osobniki szybko ulegają rozkładowi przy palącym słońcu i piasek grzebie pod sobą kości
Z góry mamy piękny widok na miasteczko
Miłosz za wszelką cenę szuka sposobu, aby dostać się pod mury meczetu samochodem
Wiele prób kończy się unieruchomieniem auta w grząskim piasku
Każdy z nas rozchodzi się w poszukiwaniu szkieletów
Szeroka panorama i z prawej strony widać jak ogromne są tutaj palmowe gaje
Przez piasek przebijają się ciekawe roślinki
Miłosz osiąga cel i z drugiej strony góry udaje mu się wjechać na szczyt
Po kilkunastu minutach opuszczamy wzniesienie i ruszamy dalej
Ostatnie szałasy plemienia Marazig
Za granicami miasta nie kierujemy się konkretną drogą, po szerokiej przestrzeni wytyczamy własną ścieżkę
Po kilku kilometrach trafiamy na szlak, który prowadzi wzdłuż dna słonego jeziora Wielki Szot
Jezioro stanowi największy słony obszar na Saharze, liczący według różnych źródeł od 5000 km² do 7000 km² powierzchni.
Ze względu na wysokie temperatury i znikome opady woda wyparowuje, a w miesiącach letnich jezioro wysycha niemal zupełnie.
Całość położona jest w kotlinnym obniżeniu terenu
Do ciekawostek należy fakt, że jezioro zostało wykorzystane na plener serii filmów Gwiezdne Wojny
Trasa prowadziła na rozlewiska i pierwsze dwa auta Miłosza i Adama zlekceważyły zdradliwe połączenie piasku i wody.
Samochody nie zdołały pokonać kilku metrów w grząskim błocie.
Ewakuacja z samochodów przez dach i maskę, aby zeskoczyć na drugi brzeg
Moje jedyne ocalałe auto dostało zielone światło, aby nabrać rozpędu i zaatakować mokre piaski kilka metrów dalej
Po chwili mamy 3 unieruchomione samochody na pustkowiu
Po klamkach i brzegach okien trzeba dostać się na tyły, aby odczepić łopatę
W ruch idą szpadle i zaczyna się walka z piaskiem
Najłatwiej było uwolnić moje auto, które wystarczyło lekko odkopać i popchnąć
Pora na oswobodzenie Adama
Zapada decyzja o użyciu wyciągarki
Linę zaczepiamy o mój hak i Adam powoli oswobodza się z opresji
W kilka chwil mamy już dwa samochody po drugiej stronie wody
Przychodzi czas na Miłosza, który chyba najbardziej się wkleił z naszej trójki
Wykopujemy dwa krótkie rowy dla przednich kół
Postanawiamy wyszarpać Miłosza na linie kinetycznej
Całość zajęła nam dobrą godzinę i na szczęście nie trzeba było wzywać pomocy
Pora ruszać dalej
Obszary szotów, czyli słonych jezior, wyznaczają początek strefy saharyjskiej
Wjeżdżamy w bardziej piaszczyste rejony, gdzie jest jeszcze sporo roślinności
Im dalej w głąb wydm tym krzaczaste kępy stają się coraz rzadsze
Panorama tego co przed nami
Dalsza droga, to przedzieranie się przez wydmy z coraz to piękniejszymi widokami
Krótki przystanek na zdjęcia
Dookoła takie widoki
Pora wsiadać, drzwi zamykać
Jest coraz bardziej pustynnie i o to chodziło
Po kilku kilometrach doświadczamy prawdziwego saharyjskiego klimatu
Spacer po wydmach
W tym miejscu zabawiamy dłuższą chwilę
Otaczają nas już tylko wydmy
Cisza i spokój, pustynia sprawia wrażenie jakby pozbawionej wszelkiego życia
Krajobraz zapiera dech w piersiach
Piasek jest bardzo drobny, jasny i miękki w dotyku
Cieszymy się jak dzieci
Jednak nie taka martwa ta pustynia, ślady najprawdopodobniej skoczków pustynnych lub małych pajęczaków
Na jednej z wydm postanawiamy zrobić orzełka tak jak na śniegu
Koniec przerwy
Kierowanie autem wymaga tutaj o wiele więcej uwagi niż na asfalcie
Nie ma tutaj wyznaczonej trasy i sami nawigujemy kierując się na wyznaczone punkty GPS
Wydmy w tym rejonie nie formują się na wysokość większą niż kilka metrów
Wracamy na obrzeża piasków
Rośliny przystosowane są tutaj do oszczędnej gospodarki wodą i ochrony przed wysokimi temperaturami w ciągu dnia
Nasza karawana w piach się wciska
Trafiamy na rozległe szaroziemy, gdzie lubią paść się wielbłądy podskubujące karłowatą roślinność
Zatrzymujemy auta w pewnej odległości od stada wielbłądów i podkradamy się nieco do tych zwierząt
Dromadery są wszechstronnie wykorzystywane jako źródło mleka, wełny, mięsa i skóry
Jest już późne popołudnie i szukamy jakiejś płaskiej wydmy, gdzie moglibyśmy rozstawić stoliki i zjeść obiad
Po kilku minutach zajmujemy miejsce na szczycie piaszczystego wzniesienia
Słońce już nisko na horyzoncie, a my zabieramy się za gotowanie
Nasz widok z jadalni
W takich okolicznościach przyrody wszystko smakuje lepiej
Na naszym podwyższeniu górującym nad pustkowiem spędzamy czas aż do zmroku
Kilka minut przed zachodem słońca
Żółta kula chowa się za horyzontem, a my ruszamy w drogę powrotną
Filmowe podsumowanie całego dnia, ujęcia od rana do powrotu nocą przez pustynię
Nocą staramy się omijać piaski i pokonać trasę do Douz po równinach
Krótkie konsultacje w gronie kierowców
Dostajemy informację, że Marcin i Grzegorz dotarli na kemping i czekają na naszą grupę
Pod osłoną nocy pokonujemy wodną przeszkodę bez komplikacji i około 22-giej meldujemy się pod namiotami
