Pierwszy poranek w Afryce i pierwsze zabytki

Jesteśmy zaledwie 5km od pierwszego punktu programu na dzisiaj, czyli stanowiska archeologicznego ruin miasta Dougga. Popołudniem odwiedzamy kolejne starożytne miejsce jakim jest Bulla Regia, a wieczorem nielegalnie przekroczymy zieloną granicę z Algierią.

Mirek jako pierwszy opuszcza namiot kilka minut po wschodzie słońca
fot. Mirek
Promienie słoneczne powoli przebijają się zza wzgórz i rozświetlając piękną szeroką dolinę Oued Khalled
fot. Mirek
Jest chłodno, mokro i trzeba przyznać, że nieco zmarzliśmy tej nocy
Szybko składamy namioty, a z nieba zaczyna lekko kapać deszcz
Szeroka panorama na zielone łąki i pola, gdzie z prawej strony przy zboczu biegnie wąski asfalt prowadzący od Tebersouk
Pora na śniadanko
fot. Mirek
Na posiłek nie tracimy zbyt dużo czasu, bo dość wcześnie chcemy rozpocząć zwiedzanie okolicznych ruin
fot. Mirek
Krótka konsultacja z mapą i możemy ruszać w drogę
Monika szybko się aklimatyzuje i potrafi stworzyć swój własny, nowy arabski styl
Po kilku minutach jesteśmy jako jedyni na parkingu pod wejściem na kompleks Dougga
fot. Miłosz

Po uiszczeniu drobnej opłaty przy szlabanie stajemy u bram kompleksu archeologicznego Dougga, zwanego również po berberyjsku Thugga, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "pastwiska".

Mamy tutaj do czynienia ze starożytnym grodem punickim z przełomu III i II w p.n.e. Osada ma długą historię i poza początkami kiedy była miastem punickim, przetrwało również okres numidyjski i rzymski, a ostatecznie podupadło w okresie Bizancjum i zostało opuszczone pod okupacją Wandalów.

Zaczynamy zwiedzanie
fot. Miłosz
Na początku z wmurowanego kamienia dowiadujemy się, że w 1997r. to miejsce trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO
fot. Miłosz

Pierwszy obiekt tuż przy parkingu, to odnowiony teatr rzymski, który powstał w 168 roku n.e. z inicjatywy miejscowego bogacza Markusa Kwadrutusa. W czasach swojej świetności mógł pomieścić 3500 widzów.

Współcześnie teatr służy za miejsce wystawiania klasycznych dramatów podczas corocznego Festiwalu Thuggi w lipcu i sierpniu.

Teatr jest jedną z kilku budowli o wyjątkowym znaczeniu dla całego kompleksu
fot. Mirek
Widok z ostatnich rzędów
fot. Mirek
Ruiny wznoszą się na krawędzi jednego ze wzgórz gór Tebersouk
Dawną główną kamienną ulicą kierujemy się do kolejnego ciekawego obiektu, a mianowicie budynku kapitolu
fot. Miłosz
Ciągle prowadzi się tu prace wykopaliskowe, a narzędzie przy murku szybko trafia na chwilę w ręce Miłosza
Naszy oczom ukazuje się świątynia, która powstała w 166r. n.e. i została ufundowana przez ród bogaczy Marcia
fot. Miłosz
Całość jest bardzo dobrze zachowana dzięki włączeniu budowli do fortyfikacji miasta, a 11 schodów prowadzi do przedniego portyku
Budynek poświęcony jest tzw. Trójce Kapitolińskiej czyli Jowiszowi, Junonie i Minerwie
fot. Mirek
Do niedawna znajdowała się tutaj rzeźba Jowisza, która obecnie przeniesiona została do znajdującego się w Tunisie Muzeum Bardo
Wysokie na 8m kolumny zostały zbudowane w porządku korynckim z idealnie zachowanym frontonem
Nasze pierwsze wspólne zdjęcie
Do dnia dzisiejszego na fryzie Kapitolu można podziwiać płaskorzeźbę przedstawiającą cesarza rzymskiego Antoninusa Piusa
fot. Miłosz
Od kapitolu każdy ma czas wolny na zwiedzanie, ustalamy jedynie godzinę kiedy mamy spotkać się przy samochodach
fot. Mirek
Główny plac miasta, tutaj mieściło się wiele ważnych świątyni poświęconych Merkuremu, Saturnowi czy Plutonowi
fot. Mirek
Jesteśmy w domu Dar Lacheb powstałym w tym samym czasie co kapitol, zachowało się do niego jedynie charakterystyczne wejście
fot. Miłosz
Mało znaną ciekawostką jest, że za czasów świetności metropolii mieszkańcy mieli do dyspozycji również cyrk
fot. Mirek
Na spacerowaniu można spędzić cały dzień, kompleks ruin zajmuje bowiem obszar prawie 65ha
W wielu miejscach spotykamy pracujących Tunezyjczyków, którzy mozolnie odbudowują resztki murów
fot. Mirek
W dolnych partiach wzgórza odnajdziemy liczne rezydencje numidyjskie z II i III w. n.e.
Centralną część domu stanowiło zamknięte podwórko otoczonego kolumnami, z niego prowadziły wejścia do różnych pomieszczeń
Dookoła szeroka, żyzna dolina Oued Khalled, na której dominują pastwiska i gaje oliwne
Pracują tu ludzie z okolicznych wiosek, którzy docierają na miejsce na swoich osiołkach
fot. Mirek
Ruiny łagodnie się kończą i zaczynają się drzewa
fot. Mirek

Na obrzeżach miasta odnajdziemy liczne pozostałości z czasów rzymskich, jest tutaj kilka nekropolii o czym świadczą liczne nagrobki porozrzucane po okolicy, na których rosną już w dużej mierze gaje oliwne.

Co charakterystyczne dla Rzymian, to oczywiście łuki triumfalne i właśnie takie łuki z III w. n.e. znajdziemy również tutaj. Są 3 takie obiekty, z których jeden został stracony zupełnie, po drugim zostały jedynie fundamenty, a trzeci "Łuk Aleksandra Severusa" zachował się niemal w całości.

Łuk prowadził do świątyni Junony Celestis
fot. Mirek
Drzewa porastają nawet kamienne bloki
fot. Mirek
Budowla powstawała ponad 10 lat i mierzy 4m wysokości
fot. Mirek
Kolejni tubylcy spotykani na naszej drodze
fot. Mirek

Miasto już we wczesnych stadiach rozwoju dysponowało dwoma dużymi systemami wodociągów połączonych z podziemnymi zbiornikami wody rozprowadzanej za pomocą akweduktów. System na wschodzie miasta mógł zmagazynować około 6000m³ i zasilany był strumieniem oddalonym o 12km od centrum. System na północy był bardziej rozbudowany i mógł pomieścić 9000 m³ i był zasilany źródełkiem bijącym pod osadą.

Większość podziemnych zbiorników jest w bardzo dobrym stanie i świetnie się zachowała
fot. Mirek
Akwedukty były również prowadzone pod ziemią, a w mieście można znaleźć liczne studzienki kanalizacyjne
Do czasów dzisiejszych zachowały się także liczne chrzcielnice
O wyznaczonym czasie wszyscy spotykamy się na parkingu by ruszać w dalszą trasę
Kilka minut zmontowanych materiałów z tego dnia
Dostępny w FULL HD

Z  okolic Teboursouk kierujemy się lokalnymi drogami do Bou Salem, potem już trasą P6 pod miasteczko Jendouba, gdzie znajduje się drugi odwiedzany przez nas dzisiaj kompleks archeologiczny o nazwie Bulla Regia.

Do przejechania na miejsce mamy niecałe 60km
fot. Mirek
Tereny są gęsto poprzecinane rzekami, które spływają w doliny z otaczających je wzgórz
fot. Mirek
Mijamy małe wioski, a pogoda ciągle nam dokucza, pada nieprzerwanie lekki deszcz
Zabudowania miejscowej szkoły i wiele dzieci, które chyba właśnie skończyły lekcje
Maluchy zupełnie nie przejmują się pogodą i z ciekawością przyglądają się naszej karawanie
Koło meczetu w Jendouba parkujemy samochody, to tutaj znajduje się budynek z kasą i wynajmem przewodników Bulla Regia
fot. Mirek

Berberyjskie źródła i odkryte tutaj naczynia ceramiczne pozwalają datować tą osadę na wczesny okres punicki z IV w. p.n.e. Czasom rzymskim miasto zawdzięcza przydomek Regia, co oznacza "królewski", było wtedy stolicą jednego z krótkotrwałych królestw numidyjskich.

Za czasów panowania cesarza Hadriana powstała unikalna podziemna zabudowa miejska oraz liczne mozaiki.

Na chwilę wygląda słońce i możemy spokojnie przejść się po obiekcie
fot. Miłosz

Na południe od wejścia znajduje się rynek, a jeszcze dalej niewielki, ale doskonale zachowany teatr. W szczególnie dobrym stanie jest widownia, tu warto zwrócić uwagę, że jej pierwsze rzędy są poszerzone – prawdopodobnie były to miejsca dla wybitnych osobistości.

Przed sceną łatwo zauważyć ozdobną, dużą mozaikę z niedźwiedziem
fot. Mirek
Nieopodal teatru znajduje się małe forum otoczone ruinami kapitolu
fot. Mirek
Na całym obszarze odnajdziemy bardzo dobrze zachowane mozaiki na posadzkach
fot. Mirek
W mieście można odnaleźć Dom Polowań, a mimo, że brakuje sporych fragmentów, to zachowała się mozaika ze scenami polowań
fot. Mirek
Widać, że w tym regionie skutecznie polowano na zające, dziki czy ptactwo
fot. Mirek
Szeroka panorama na miasto
fot. Mirek
Tereny te były zamieszkiwane na długo przed przybyciem Rzymian, o czym świadczą rozsiane na wzgórzach grobowce z okresu neolitu
fot. Mirek
Znowu wracamy do wejście na teren starożytnej osady, aby przyjrzeć się mieszczącym się tutaj termom
fot. Mirek
Termy noszą imię Memmy, nazwano je tak od imienia żony cesarza Septymiusza Sewera
fot. Mirek
Jest to najbardziej rozległa z zachowanych naziemnych budowli na terenie ruin
fot. Mirek
Między wysokimi murami i salami biegną arkady z pomieszczeniami gospodarczymi dla służby i niewolników
fot. Mirek
Mury zachowały się do kilku metrów wysokości
fot. Mirek
Części naziemne wznoszono wokół centralnego, otwartego dziedzińca, pod którym budowano podziemne pokoje
fot. Mirek
W jednym z zaułków znajdujemy wejście do podziemnej części term
fot. Mirek
Schodząc w dół mamy wyraźnie odczucie spadku temperatury
fot. Mirek
W czasie zimy mieszkano w górnych partiach, a w czasie lata życie toczyło się w podziemnych częściach budynku
fot. Mirek
Domy miały otwarte placyki, przez które podczas deszczu dostawała się woda i zatrzymywana była w małych basenach
fot. Mirek
To właśnie te termy służyły mieszkańcom do mycia
fot. Mirek
Pomieszczenia były bardzo przestronne, a wyższe piętra wspierały się na kolumnach
fot. Miłosz
W Domu Amfitryty znaleziono najpiękniejsze, świetnie zachowane mozaiki przedstawiające portret Wenus
fot. Mirek
Opuszczamy podziemia
fot. Mirek
Widok z góry na dziedziniec, spełniał on jeszcze jedną rolę, a mianowicie rozjaśniał dolne partie budynku
fot. Mirek

Po takiej dawce zabytków i ruin podążyliśmy na południe kraju z przystankiem w miejscowości Le Kef. Do krótkiego postoju w Le Kef mieliśmy nieco ponad 50km.

Droga prowadzi przez niewysokie wzgórza będące obrzeżami Atlasu Saharyjskiego
W wyższych partiach mijamy tylko kilka małych gospodarstw
Zmierzamy w kierunku mgieł
Na przełęczy krótka przerwa na toaletę
Dojeżdża Miłosz i powoli możemy ruszać w drogę
Mamy nadzieję, że przechodzący nad nami front przyniesie lepszą pogodę
Przed nami dalsza część trasy z ograniczoną widocznością

Do Le Kef docieramy po około godzinie i niestety nie mamy już czasu na zwiedzanie rzymskiej fortecy z umocnieniami górującej nad miastem.

Fortece mijamy z lewej strony i kierujemy się do centrum
fot. Mirek
W mieście chcemy odszukać knajpkę i zjeść późny obiad
Przez lokalnych przechodniów zostajemy skierowani do małej restauracyjki na piętrze, co ciekawe, jest choinka w rogu
fot. Miłosz
Udaje nam się porozumieć z kelnerem i w zasadzie wszyscy zamawiamy to samo
fot. Miłosz

Po powrocie do aut decydujemy się jechać na noc tak długo jak tylko zdołamy wytrzymać za kierownicą. Udaje się nam przejechać około 200km, po których zapada decyzja o szukaniu noclegu.

Zjeżdżamy z głównej drogi i kręcimy się po bezdrożach i wąskich szutrach gajów oliwnych. Kiedy już znajdujemy małą polankę, to dogania nas patrol policji, który pojawia się jak z pod ziemi i każe nam wracać na asfaltową trasę. Panowie twierdzą, że jesteśmy już na terenie Algierii i ciągle powtarzają słowa "...Algieria, terrorist, dangerous...".

Błądzimy po piaskach
fot. Mirek

Ostatecznie odjeżdżamy kolejne kilka kilometrów na południe i rozbijamy się na otwartej przestrzeni niedaleko utwardzonej drogi. Przygoda z patrolem policji sprawia, że jednak nie czujemy się w pełni bezpiecznie i czujnie śpimy tej nocy.

Copyright © sahara.ladra.pl 2010 | Designed by Ladra WebStudio

Strona jest częścią serwisu www.wyprawy.ladra.pl